recenzja książki

„BAL U KATA” BOHDAN URBANKOWSKI

To jest literatura piękna – zdecydowanie. A taka trafia do nas natychmiastowo i zabiera tam gdzie historia się toczy.
„Bal u kata” jest opisem jak jeden represyjny i morderczy system zamienia się w inny następny. Tadeusz Borowski – literat, ocalony z niemieckiego obozu zagłady wraca do nowej Polski… Polski Ludowej. Jednak co chwilę pojawiają się jak mary na jawie reminiscencje niedawnej przeszłości. Odniesienia nie tylko do własnych losów, ale i innych.
Co chwilę coś tu wstrząsa. A to spotkany przyjaciel, który jadąc pociągiem i zdając sobie sprawę z pewnego piekła na stacji docelowej, podaje truciznę żonie i dziecku, a także sam ją zażywa. Robi to po to by litościwa śmierć ocaliła ich od piekła. Żona i dziecko umierają – on nie. On doczeka wyzwolenia obozu i przyjdzie mu żyć z piętnem, którego nie może znieść.
A w innym miejscu – wyzwoleni więźniowie – trafiają do baraków przejściowych pilnowanych przez afroamerykańskich wartowników pod bronią, którym zdarza się kogoś zastrzelić.
Więźniowie zostają przebrani z drelichów w… mundury esesmanów bo te są cieplejsze. Noszą ubrania swoich oprawców. Co rusz jest coś takiego.
Ci ocaleni literaci w nowym ustroju służą nowym panom. Bowiem oni w myśli klasowej i systemowej, wiedzą jak ważna jest propaganda, dostarczanie nowych treści dla społeczeństwa by te wiedziało, że system socjalistyczny jest jedynym słusznym, a jego imperialistycznym wrogom należy oddać zdecydowany i bezwzględny odpór.
Tak więc nasz Tadeusz z wstrętem, ale i niepewnością swoich losów idzie na półukład z nowymi Panami. Nikt nie wie co będzie dalej i jakoś trzeba żyć.
Pojawiają się tu co rusz znane postacie w tle, a to Mrożek, a to Miłosz, a to Michnik czy Szymborska, a i Kisiel, który dosadnie beszta Borowskiego za oportunizm i obłudę. Szymborska jak i Miłosz chętnie włączą się w budowę nowego. Tak tu autor się nie szczypie i nie bawi w poprawność udając, że czegoś nie było, albo, że to nieważne teraz.
Odgórne siły zwycięzców panują nad podbitym krajem. A niewolna ukojona wypitą wódką będzie trwać, i dla naszego literata ona nigdy nie nadejdzie.
Polska jest wielkim obozem i nikt tak łatwo się z niego nie wydostanie. I Borowski ostatecznie popełnia samobójstwo.
Kręgi piekielne nie są wyliczone jak u Dantego, są płynne, pijane, pozbawione złudzeń i w gruncie rzeczy okrutne. Podmiotowość i służebność twórców też jest jasna dla wszystkich stron.
To nie jest fikcyjna historyjka o pani adwokat, tylko dławiące zanurzenie się w prawdziwe piekła, które istniały… a kto wie czy nie jest tak, że dalej istnieją, tylko przepoczwarzyły się szatańskim kłamstwem.
Książka nie dla każdego. Nie na wakacje. Wytrawny i świadomy czytelnik doceni
Tytuł „Bal u kata’
Autor Bohdan Urbankowski
Liczba stron 640
Wydawnictwo Zysk i S-ka

Jestem kobietą, matką i opiekunką cudownego labradora zabranego ze schroniska. Kocham książki i czytam je od kiedy pamiętam. Uwielbiam ich zapach, szelest papieru i to co w nich – niesamowite historie, wciągające klimaty i zaskakujące zakończenia. Rocznie czytam około 300 książek. Zawodowo jestem mgr. ekonomii, który po ponad 20 latach pracy w korporacji zupełnie się przekwalifikował. Od kilku lat prowadzę Agencję Reklamową DMUCHAWCE.

Zostaw komentarz