recenzja książki

„NA WŁASNĄ RĘKĘ” OLGA RUDNICKA

Detektyw Matylda na tropie i to w znakomitej formie.

Jest to już czwarta część kryminalnej serii z Olgą w roli głównej.
Autorka zaskakuje pomysłowością, niebywale lekkim piórem i poczuciem humoru.
Czytałam z zaciekawieniem i uśmiechem na ustach, co jakiś czas wybuchając gromkim śmiechem.
Tak, polubiłam kryminały na wesoło.
Już sam początek wciąga nas w kolejną zagadkę, gdzie wszystko może się zdarzyć i nic nie jest oczywiste.
Otóż zaginął komisarz Tomczak, który jak pamiętamy w poprzedniej części tropił niszczycieli działek ROD.
Prywatna detektyw Olga próbuje go odszukać, jednak nie może liczyć na współprace z policją, ponieważ nowa partnerka Mareckiego nie chce z nią współpracować.
Oldze nie pozostaje nic innego jak na własną rękę starać się odszukać komisarza. Wie, że mógł wpaść na trop złodziei kosztowności.
Ma świadomość, że szajka złodziei może być niebezpieczna i komisarzowi może grozić wielkie niebezpieczeństwo.
Zaczyna się wyścig z czasem i sprytna Olga może wykazać się niebywałym intelektem i łatwością kojarzenia faktów.
Co z tego wyniknie i czy komisarz Tomczak się odnajdzie ? Ja już wiem i zapraszam Was do poznania tej świetnej historii.
Gwarantuję, że będzie dużo zabawnych sytuacji i realiów naszych czasów.
Absolutnie P O L E C A M 🙂
Idealna lektura na jesienne wieczory, poprawa humoru gwarantowana, a i może skarby znajdziecie.
Tytuł „Na własną rękę”
Autor Olga Rudnicka
Liczba stron 360
Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Egzemplarz recenzencki od WYDAWNICTWA PRÓSZYŃSKI I S-KA

Jestem kobietą, matką dwóch nastolatek i opiekunką cudownego labradora zabranego ze schroniska. Kocham książki i czytam je od kiedy pamiętam. Uwielbiam ich zapach, szelest papieru i to co w nich – niesamowite historie, wciągające klimaty i zaskakujące zakończenia. Rocznie czytam około 400 książek. Zawodowo jestem mgr. ekonomii, który po ponad 20 latach pracy w korporacji – banki zupełnie się przekwalifikował. Od kilku lat prowadzę Agencję Reklamową DMUCHAWCE.

Zostaw komentarz