Cytaty z książek,  recenzja książki

“OSTATNIE DNI SYLVII PLATH” CARL ROLLYSON

Zapraszam WAS do poznania historii życia tej wielkiej poetki.

Przyznam, że byłam bardzo ciekawa tej lektury.

Sylwia Plath jest dla mnie uosobieniem niesamowitej wrażliwości i kunsztu literackiego.

Dzięki tej biografii poznamy ostatnie siedem miesięcy z życia Sylvii. Może poznamy też odpowiedź na jakże ważne pytanie – dlaczego poetka popełniła samobójstwo ?

Jest to czas w którym kobieta czuła się zupełnie nierozumiana, niekochana i obarczona odpowiedzialnością za zbyt wiele. Jasno widać jak wyglądało jej małżeństwo, pełne huśtawek , nieporozumień, oskarżeń i pretensji.

Zdrady męża, upokorzenia Sylwii i Jej ogromna samotność. Depresja miała też swój wpływ. Wpadała wtedy w panikę, osuwała się w chaos. Leki nie zawsze działały tak jak powinny.

Mimo to Sylwii próbowała pisać. Stworzyła sobie swój własny świat, aby oddać się pasji, aby żyć, aby przetrwać.
Te ostatnie siedem miesięcy życia były jak zatruta, chora rzeczywistość, w której poetka zmagała się ze swoim życiem po rozstaniu z mężem.
Czas ten został owiany tajemnicą i wydarzenia z tamtego okresu stały się największym sekretem męża Teda.

Poznamy też dzieciństwo poetki, jej poszukiwane siebie, podróże.

Autor jako pierwszy i jako jedyny dotarł do dokumentów psychoterapeutki Sylwii Ruth Tiffany Barnhouse. Dzięki jej zapiskom, notatkom ze spotkań mamy bardzo wyraźny i prawdziwy obraz tego co działo się z pacjentką. Kobiety się polubiły i w zasadzie terapeutka stała się jej bardziej przyjaciółką, powierniczką i doradcą. Tylko przy niej czuła się dobrze, swobodnie i miała odwagę mówić o wszystkim. Ta nić porozumienia bardzo nie podobała się mężowi Sylwii, dlatego starał się ograniczyć ich kontakt. To właśnie terapeutka starała się pomóc pacjentce wydostać się spod wpływu męża, widząc jak bardzo zły wpływ ma na nią.
Ted był agresywny, prześladował ją, upokarzał. Sam borykał się z własnymi stanami depresyjnymi i myślami o samobójstwie. Przez dłuższy czas był na utrzymaniu żony i ciągle przechodził kryzysy twórcze. Jednak jego charyzma i osobowość były druzgocące . Znajomi zupełnie nie doceniali Sylwii i uważali ją za histeryczkę.
Oboje wpadali w “czarną rozpacz” i nie było nikogo kto by mógł im pomóc.

Sylwia nazwała swoje spotkanie z Tedem “nieszczęściem”, jednak nie potrafiła się mu się oprzeć.

Czwartego lutego 1963 roku, tydzień przed odebranie sobie życia Sylwia napisała list do Ruth, w którym opisała swoją sytuację. Cały czas budowała swój świat po rozstaniu i starała się stać się niezależna. Szukała stałego rytmu dnia, konkretnych zadań. Potrzebowała bezpieczeństwa, stabilności i przewidywalności. Sama nazwała ten stan “Wychodzeniem z pustki”. I wydawało się, że wszystko idzie w dobrym kierunku.

Nie czuła się jednak zdolna do bycia sobą i kochania siebie.

“Nieobecny mąż, jego kochanka, lękliwe usposobienie matki, marazm, w który sama się wpędziła , samotność, dzieci – w jaki sposób to wszystko doprowadziło do przeraźliwej rozpaczy tamtego dnia, kiedy po raz ostatni szukała pomocy u Barnhouse ? Co się stało podczas jej ostatniego fatalnego tygodnia w lutym ?”

Polecam WAM tę lekturę. Będzie konkretnie, prawdziwie i precyzyjnie.

Dużo tutaj różnorodnych emocji i uczuć. Wszystko napisane językiem prostym i zrozumianym.

Ze względu na tematykę nie jest to lekka i łatwa lektura.

 

Tytuł “Ostatnie dni Sylvii Plath”

Autor Carl Rollysin
Tłumaczenie Magdalena Rychlik

Liczba stron 384

Wydawnictwo Prószyński i S-ka

https://www.proszynski.pl/Ostatnie_dni_Sylvii_Plath__Biografia-p-36643-.html
Egzemplarz recenzencki od WYDAWNICTWA PRÓSZYŃSKI I S-KA

Jestem kobietą, matką dwóch nastolatek i opiekunką cudownego labradora zabranego ze schroniska. Kocham książki i czytam je od kiedy pamiętam. Uwielbiam ich zapach, szelest papieru i to co w nich – niesamowite historie, wciągające klimaty i zaskakujące zakończenia. Rocznie czytam około 400 książek. Zawodowo jestem mgr. ekonomii, który po 18 latach pracy w korporacji – banki zupełnie się przekwalifikował. Od 7 lat prowadzę Agencję Reklamową DMUCHAWCE.

Zostaw komentarz