recenzja książki

„PUSTKOWIE ZWANE POKOJEM” ARKADY MARTINE

Przyznam, że bardzo zaintrygowała mnie okładka, dlatego chętne i z ciekawością zajrzałam do jej środka.
Fabuła zapowiadała się bardzo dobrze, nieszablonowi bohaterowie, którzy się pojawili zaskoczyli mnie, jednak to powolne tempo mnie drażniło.
Prosty język i styl, który teoretycznie powinien spowodować, że książkę przeczyta się dość szybko. Tu jednak wszystko toczy się w swoim bardzo powolnym tempie i z każdą kolejną przeczytaną strona robi się coraz bardziej nudno.
Dużo pokręconych wątków i zaskakujące zakończenie.
Obca cywilizacja, która zagraża Imperium, technika, która zawodzi i jasny rozkaz wodza, aby wygrać tę wojnę.
Czy uda się w cywilizowany sposób porozumieć ?
Pewna emisariuszka będzie miała bardzo trudne zadanie.
To powieść o trudnych i skomplikowanych relacjach, o próbach porozumienia się po prośbie, groźbie i we własnej obronie.
Będzie o uchodźcach, kolonizacji i walce, z tym co nieznane i inne.
Bardzo trudno było mi wskoczyć w wykreowany świat, aby rozejrzeć się, trochę tam pobyć i poczuć to, co nasi bohaterowie.
Może dlatego, że nie czytałam części pierwszej.

Kocham książki i czytam je od kiedy pamiętam. Uwielbiam ich zapach, szelest papieru i to co w nich – niesamowite historie, wciągające klimaty i zaskakujące zakończenia. Rocznie czytam około 250 książek. Zapraszam na mój profil na Instagramie - są tam nie tylko zapowiedzi i recenzje, ale częste konkursy z książkami do wygrania: instagram.com/mad.skalska/ Zawodowo jestem mgr. ekonomii, po ponad 20 latach pracy w korporacji zupełnie się przekwalifikował. Prowadzę Agencję Reklamową DMUCHAWCE.

Zostaw komentarz