recenzja książki

„ŻYWE MORZE SNÓW NA JAWIE” RICHARD FLANAGAN

WOW i jeszcze raz WOW !
Absolutnie jest to piękna literatura piękna. Klasyka gatunku na mega wysokim poziomie.
Powieść ta wgniotła mnie w fotel i przetargała przez masę emocji, z którymi było mi tak bardzo źle.
Tyle tutaj bólu, rozpaczy, smutku, samotności, niespełnienia. Również miłości i nadziei, bez której nic nie ma sensu.
Ważnym elementem jest też godność każdego człowieka i uszanowanie jego wyboru.
Jest to bardzo trudna lektura ze względu na przekaz jaki w sobie niesie, ze względu na cały wachlarz emocji jaki w sobie ma.
Język i styl jest prostu i piękny zarazem. Bardzo łatwo jest poczuć to co nasi bohaterowie, zastanawiać się razem z nimi jaką decyzję powinni podjąć.
Autor stworzył bardzo intymną powieść o życiu i śmierci, umieraniu i życiu dalej, o sensie istnienia i sensie śmierci.
France jest osiemdziesięciosześcioletnią kobietą. Od dawna choruje i wie, że nadszedł już jej czas, aby odejść.
Jednak nie mogą się z tym pogodzić jej dzieci : Anna i Tommy.
Zrobią wszystko, aby matka żyła jak najdłużej. Użyją wszelkich możliwych sposobów, aby zatrzymać życie ukochanej rodzicielki.
Jednak matka pragnie już odejść w spokoju. Gdy jej stan jest już w zasadzie beznadziejny i nie ma żadnych szans na poprawę trzeba podjąć ważną decyzję.
Anna i Tommy nie chcą podjąć decyzji o  Cały czas zastanawiają się czy mają prawo, aby bawić się w Boga, który zabiera życie ?
Poznamy też apokaliptyczną wizję końca świat, na którą miała wpływ katastrofa ekologiczna i pożary w Australii, które to wszystko rozpoczęły.
Wątek znikających u rąk palcy jest genialny, fenomenalny i nadzwyczajny.
Powieść ta przepełniona jest rozterkami i dylematami naszych bohaterów,. Pokazuje ich życie i niemożliwość znalezienia rozwiązania, które będzie dobre dla wszystkich.
Jestem pewna, że lekturę tę zapamiętam na długo, wydobyła ze mnie pokłady myśli i refleksji o których nie miałam pojęcia.
Bardzo chętnie przeczytam poprzednią powieść autora pt. .”Ścieżki północy”.
Tytuł „Żywe morze snów na jawie”
Autor Richard Flanagan
Tłumaczenie Maciej Świerkocki
Liczba stron 272
Wydawnictwo Literackie

Jestem kobietą, matką i opiekunką cudownego labradora zabranego ze schroniska. Kocham książki i czytam je od kiedy pamiętam. Uwielbiam ich zapach, szelest papieru i to co w nich – niesamowite historie, wciągające klimaty i zaskakujące zakończenia. Rocznie czytam około 300 książek. Zawodowo jestem mgr. ekonomii, który po ponad 20 latach pracy w korporacji zupełnie się przekwalifikował. Od kilku lat prowadzę Agencję Reklamową DMUCHAWCE.

Jeden komentarz

Zostaw komentarz